Energylandia w Zatorze – trzeba tu przyjechać z dziećmi!

Już chyba wiem, gdzie trzeba wyskoczyć na weekend z dzieciakami, jak tylko zrobi się trochę cieplej. Mianowicie zupełnie przez przypadek poznałem bliżej pewne miejsce, o którym już słyszałem wcześniej, ale tak do końca nie wiedziałem co, gdzie i jak. Brzmi tajemniczo, co nie? 🙂 A mam na myśli park rozrywki Energylandia.

Wiedziałem już wcześniej, że Energylandia leży gdzieś na południu polski, ale raczej byłem przekonany, że jest przyklejona do Krakowa. Zazwyczaj takie kompleksy znajdują się na bezpośrednich obrzeżach wielkich miast. Nie spodziewałem się, że znajduje się w niewielkiej miejscowości o niepozornej nazwie – Zator. A Zator mogłem poznać dzięki mojemu pracodawcy, który wysłał mnie tam z pracy. Ot, taka prosta sprawa – musiałem zrobić objazdówkę po kilku naszych filiach na południu Polski – trochę na Śląsku, trochę w Małopolsce. Jednym z moich miejsc docelowych był Oświęcim, ale nocleg miałem zarezerwowany na trasie, niedaleko Zatoru właśnie.

 

I moim oczom ukazała się… Energylandia!

Więc któregoś dnia jadę sobie autem, typowe krajobrazy, droga wiedzie mnie raz to przez niewielką miejscowość, to znowu przez tereny niezabudowane, lasy i pola. Aż tu nagle z daleka widzę coś dziwnego – jakieś ogrodzenie, a za nim dziwne maszyny. Nie wyglądało to na plac budowy… Dopiero gdy podjechałem trochę bliżej, okazało się, że te „dziwne maszyny” to nic innego jak karuzele i kolejki górskie. Byłem totalnie zaskoczony, bo cały park stał normalnie w polu! No i okazało się, że to jest właśnie Energylandia. Park zajmuje ogromny teren, ogrodzenie ciągnie się i ciągnie, potem jest sporej wielkości parking. Tak jak mówię, byłem bardzo zaskoczony lokalizacją, w ogóle nie spodziewałem się Energylandii w takim miejscu!

A że dzieci mam w takim wieku, że wszelkiego rodzaju karuzele i kolejki górskie są mile widziane, to postanowiłem, że w przyszłym roku, jak tylko nadejdzie trochę cieplejszy czas, to wyskoczymy tu na weekend. Dzieciaki z pewnością będą wniebowzięte, a i my z żoną ucieszymy się na niezłą dawkę adrenaliny. A dla szefa ukłony za to, że zarezerwował mi nocleg niedaleko Zatoru, w miejscu, które co prawda głównie jest nastawione na noclegi dla pracowników, ale chętnie udostępni pokój czteroosobowej rodzinie, która zamierza odwiedzić Zator – tym razem nie służbowo!

– Tomek, Wrocław

Komentowanie zostało wyłączone.